czwartek, 29 stycznia 2015

Wszystko jest, jakie jest

Dziś temat z innej beczki. Człowiek i wszystko wokół jest, jakie jest. To "jakie jest" tworzymy sami. Nikt przecież nie zna nas lepiej niż my SAMI. Boimy się być dla siebie tak samo dobrzy jak dla własnego dziecka, wstydzimy się czułości. Unikamy tego, bo w tym wszystkim kryje się głos, którego słyszeć nie chcemy - "To ja, jestem tutaj, zajmij się mną!"


Często, aby załatwić swoje wewnętrzne konflikty zgłaszamy się do specjalistów od wszystkiego. Lecz czy nie lepszym sposobem byłaby skuteczna autoterapia? Odejdźmy od powszechnych metod leczenia zaburzeń. To pomoc innym powinna nas uzdrawiać. Zwrócenie uwagi na to, że w obliczu ludzkich tragedii, nasze problemy są zaledwie namiastką najgorszego. Siedzenie w pustym domu i zamartwianie się jest najlepszą drogą do depresji. Może więc warto stosować odwrotną technikę? Wyjście do ludzi, zaczerpnięcie energii? Ale z czego? Ludzie, którzy są nam wdzięczni za pomoc
i obecność potrafią przesyłać niezliczone pokłady miłości, takiej bezwarunkowej :) Mimo tego, że czasami czujemy się bezużyteczni, to, to co już posiadamy, wiemy możemy przekazać innym. Przeciwności losu towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów. Ważne jest, abyśmy pozwalali tym przeciwnościom przepływać przez nasz organizm. Niepotrzebne jest ocenianie, czy coś było dobre czy złe. Było to było, wszystko jest jakie jest. 


A cele?  Otóż to! Uświadomienie sobie, że my jako istoty ludzkie stanowimy centralny punkt wszystkiego co najważniejsze. Nie możemy stać się celem w potrzebach innych. Młody człowiek określający swoje położenie w świecie nie powinien sugerować się tradycją rodzinną, czy ambicjami rodziców.
"Tato był lekarzem, to ja też powinienem nim zostać" - nic bardziej mylnego! Każdy z nas powinien robić to w czym jest dobry. Warto zastanowić się, kim jestem, po co żyję? Tak trudno w dzisiejszych czasach o takie pytania... Wszystko kręci się wokół wirtualnych wiadomości, nocnego życia, niezobowiązujących kochanek. I tego czy coś się opłaca czy nie. Gdzie więc czas na refleksje, na zamysł o tym, jak nasze życie jest ograniczone? 


Podążanie za trendami?  Najlepszym doradcą jest nasz organizm. Nasza intuicja! Niby łatwe i proste. Do czasu, kiedy nie zaczynamy kombinować
i przeliczać co warto, a czego nie. W ten sposób rezygnujemy z myśli, którą zrodziła w naszej głowie intuicja i zaczynamy podążać wydeptanymi ścieżkami. Stajemy się szarą konformistyczną masą. Wchodzisz między wrony - krakaj tak jak one. 


Rozsądne używanie egoizmu ma działanie lecznicze :) Spróbujmy dopuścić do siebie prawdziwe pragnienia drzemiące w nas, nie wstydźmy się tego.
Nie musimy być doskonali w każdej sytuacji. Pozwólmy sobie na lenistwo. Na czas tylko dla siebie. W końcu jesteśmy za to odpowiedzialni.
To nie lekarze, ogrodnicy, sąsiadki czy przyjaciółki! My sami ostatecznie walczymy o swoje "być albo nie być".



Pani Shatanowa

1 komentarz:

  1. "Nie szukaliście jeszcze siebie więc znaleźliście mnie"- Religie, TV, konsumpcjonizm, autorytety... Ludzie nie wiedzą kim są i nigdy nie dostaną odpowiedzi. Istnieje dla mnie tylko jedna miara wartości. Człowiek jest tym kim chce być. Przyszłości miarą jest teraźniejszość
    .
    Myślenie tokiem "inni mają gorzej"- ha.. Dla mnie doskonalszym jest myślenie w kategoriach, "inni mają lepiej": więc będę dążył do tego by osiągnąć jeszcze więcej i mieć lepiej!

    Cele, cele, marzenia, marzenia, bla bla. Jedna z najmniej istotnych kwestii. To nie cel się liczy, ale doświadczenia jakie nas wzbogacają podczas "podróży".

    "Robić to w czym jest się dobrym"- Jasne, sugerowane rozwiązanie dla ok 99% społeczeństwa. I to dla tej części jest jedna z najlepszych możliwosci. Można jeszcze do tego dodać rywalizację, dążenie do perfekcji, bycie najlepszym. I z dumą powiedzieć, jednostka idealna! A co z tym 1%??- ludzie którzy zamiast (lub w parze) perfekcjonizmu myślą i działają o kilka poziomów wyżej. Te "99%" pracuje właśnie na ich marzenia.

    Intuicja? Wiesz czym jest? By móc na niej polegać trzeba mieć ogrom doświadczenia w danej dziedzinie. Od choćby pracy czy kwestii życiowych. Trzeba popełnić wiele, wiele błędów by jako tako funkcjonowała. A kierowanie się "marzeniami" innych, przez jakiś okres w życiu jest jedną z tych najlepszych lekcji. Najlepiej dwu, trzykrotnie powtórzoną. Bardzo potrafi człowieka wzbogacić i zmienić osobowość!
    Wiesz Majka. Ogólnie wszystko niby ładnie, pięknie co w tym piszesz. Jednak w życiu trzeba przejść pewne etapy. Miec "popieprzone" doświadczenia, by wyciągnąć jak najwięcej. Porażka jest o wiele bardziej cenniejsza niż sukces i wiedza innych!

    Sądziłem kiedyś, że moje rady mogą okazać się dla kogoś cenne. Nie będzie musiał przechodzić w życiu przez to samo. Zaoszczędzi masę czasu i podejmie tylko te "idealne decyzje". Jednak wiem, że każdy musi sam przez to wszystko przejść. Wybrać własną drogę. I nawet wiedza zawarta w książkach to tylko tombak w porównaniu z życiem. A co do wykonywanego zajęcia. W życiu można je zmieniać wielokrotnie i za każdym razem uważać- to jest własnie to! I tylko będziemy dzięki temu bogatsi!

    Konkursy, olimpiady, najlepsze oceny, styl wysławiania się, formułowanie myśli, wysoka świadomość, ambicje, inteligencja, nietuzinkowość, mądrość, oczytanie.. < Jest coś znacznie istotniejszego w tej układance. Wydaje Ci się, że wiesz co i to masz. Jednaki inaczej bym obstawiał, ale to czas pokaże. I to nie mój interes, choć życzę Ci jak najlepiej.

    Co do istotnej myśli Twojego wpisu, zdrowy egoizm.. "A gdzie w Twoim życiu miejsce dla innych?"... . - Otóż żyję tylko dla siebie! Nie potrzebuję drugiej osoby by się dowartościowywać.
    Ah,- żyć tylko dla siebie nie znaczy nie dawać czegoś innym.

    O wiele trudniej żyć z wyższą świadomoscią niz inni, hm Majka? Wiesz o tym dobrze, to takie męczące. Tak przewidywalne i schematyczne. Czasem lepiej by było nigdy się nie obudzic z tego snu i wiesz co? Człowiek byłby wtedy o wiele szczęśliwszy, życie o wiele prostsze i ciekawsze. Jednak to też wiesz. Czasami lepiej nie myśleć za dużo.

    Tak propo. Bardzo optymistyczny track, wzbudza nutę nostalgii dawnych lat. Bym już zapomniał, że istnieje coś innego poza tym czego słucham.

    OdpowiedzUsuń