środa, 3 czerwca 2015

Po terminie

Bogiem został na okres kilku miesięcy
termin ważności minął jej ważność
cóż począć... gdy oko szarobure blaskiem pożegnane
krok nie ten, na schodach nie tak szybki, lecz zachwiany
przez próg nie przenosi swojej damy, lecz słania nogi ku kanapie. 
Klęczał jak przed Bogiem, spowiedź swą rozpoczął!
Żądał śmierci, nie tłumaczeń, żądał krwi - nie jej ust malinowych
pasja, wiara, dreszcz na skórze - to pamiętał i to dostał
gdy upadli - jak tamci - przed terminem

~



Zapomina
ta dziewczyna...
co w błękicie jego oczu 
chłonąć miała świtem bladym
ogień słońca

Żar już zimny
noc zbyt długa
burza wieńczy noc bezsenną
tylko droga wciąż ta sama 
dłuższą się wydaje...